Warzywniak

Witam w ten piękny dzionek… Może kiedy czytasz ten wpis u Ciebie pada deszcz albo śnieg. Nie wiem. Ale u mnie jest w końcu piękna, słoneczna pogoda. Cieszymy się ogromnie, bo w końcu warzywniak ruszył jak to się mówi z kopyta…

Teraz zaczyna się prawdziwa przygoda, bo niby na początku sezonu zaplanowany warzywniak ma wyglądać tak- a czasami będzie mimo naszych starań wyglądać inaczej. Pogoda lubi platać figle. A przecież już było ciepło, Już po 15 maja siane ogórki, kabaczki, dynie. A tu zonk. Przyszło zimno, deszcze. Warzywniak stanął w miejscu… Nasiona nie powschodziły. Trzeba było siać od nowa i już zupełnie inne ogórki, inne odmiany dyń. Wróciło ciepło, słonko. Warzywniak aż prosił się, żeby wskoczyć i zasiać. A więc gramy w zielone. Zaczynamy grać w zielone.

Warzywniak ruszył, wzeszło to co posiane ostatnie. Uff udało się. Teraz niech tylko pogoda się utrzyma. Bo przecież od pogody zależeć będzie jak dalej potoczy się los warzyw. Gdzieś tam w Polsce ogromne straty, spad grad , kulki wielkości piłeczek pinpongowych. Wyobrażasz sobie ? Wszak ogromne pola upraw pewno ubezpieczone…ale jak ceny pójdą w sklepach do góry. Tak się dzieje w przyrodzie i trzeba być przygotowanym na wszystko. Nawet na najgorsze. Ale radzę, nie przywiązywać się i nie przyciągać tych złych myśli. Po co? Narobimy sobie tylko biedy. A warzywniak sam w sobie ma to coś, że warto go uprawiać. Chociażby dla zabawy, dla pojedzenia czy dla przetworów, jakie zakładamy na zimę. Raz sezon obfity, raz mniej. Tak jak mówiłam wszystko zależy od pogody. I jakby nie patrzeć od naszego zaangażowania, opieki, chodzenia przy tym.

Warzywniak to nie taka prosta sprawa jakby się mogło wydawać. Chwasty- niektóre uciążliwe, niektóre przydatne. Przydatne te co odstraszają nieproszonych gości albo przyciągają do siebie nieproszonych gości. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie aksamitki- czyli śmierdzioszki czy turki. Zwykłe, śmierdzące kwiatki ale za to bardzo pożyteczne. Pożyteczne do samych przymrozków. Odstraszają nie tylko nicienie ale te ich śmierdzące korzenie odstraszają podziemne zwierzątka. Dalej to kosmoski i nasturcje… przyciągają do siebie mszyce… Jeśli jest ich dużo w warzywniaku , nic się nie stanie. Lepiej żeby podjadały kwiatki hihi niż zjadły koper czy bób 😉 I szarłaty.. tak kosmoski i szarłaty to kwiaty babcine. Bardzo je lubię tak jak i turki… To one w późniejszym czasie w warzywniaku rządzą. Wysiewają się na potęgę i im tego nie bronię. Bo zamiast pustego warzywniaka mam łany kwiatów…

W sezonie bardzo ważne jest podlewanie i ściółkowanie. Zbierajmy deszczówkę, róbmy przysłowiowe zapasy dla siebie samych i ściółkujmy… Ściółka ogranicza parowanie wody, ogranicza chwasty i uwalnia cenne witaminy. Na przykład skoszona trawa 😉 Ścielę pod ogórki , pod pomidory i wykorzystuje też słomę. Pod truskawki i inne warzywa. Owoce są czyste i słoma również ogranicza wyparowywanie wody. Taka ściółka może fajnie nie wyglądać, może się komuś nie spodobać ale to jest każdego indywidualna sprawa… jak będzie mu pasować, jaki chce mieć ogród i tym podobne. Nic na siłę. A ja polecam sprawdzone materiały i dzięki zastosowaniu moje prace w warzywniaku są króciutkie… Bo mam skoszoną trawę tutaj, słomę gdzieś tam… a gdzie indziej jeszcze całe poletko w trocinkach…Wiesz jaka to jest wygodna. Raz kiedyś wchodzisz i gdzieś tam wyrwiesz chwasta czy cos innego…

Nawet się cieszę bo gdzieś w kącie pojawi się pokrzywa. To wiem, że ją wykorzystam… Nastawiam gnojówki. Takim w proporcji 1:3 podlewam wszystkie warzywa ale i też kwiaty. Niecodziennie bo raz w tygodniu wystarczy. Inaczej jest przy pomidorach… To są moje małe dzieci i o te dbam bardziej… Podlewam częściej gnojówką. Chce podreperować ich stan gdy były wysadzone zbyt wcześnie do tunelu. Znaczy 22 maja. Było ciepło ale wróciło zimno i deszcze. Taka kuracja się sprawdza. Przynajmniej u mnie. Nie czytam , nie testuje tylko obserwuję i praktykuje. U każdego jest inne ziemia, inny panuje klimat. A ja jestem w klimacie leśnym , istny leśny klimat więc zupełnie inaczej u nas to wygląda.

Każdy na mnie dziwnie patrzył kiedy już pod koniec lutego szykowałam warzywniak do pierwszych siewów. To nie były siewy w szklarnio- foliaku jak jak to mówię… Tylko siewy prosto do gruntu. Siew marchewki, groszku, rzodkiewki, bobu jako pierwszych… Dzisiaj już zajadamy swoje pierwsze zielone… Lubię eksperymentować, o tak… Sprawdzać czy dane warzywo będzie rosło na naszej ziemi… Musztarda- kto by pomyślał. Jak się okazuje, taka mizuna może rosnąć na słabszych glebach… Tak jak szpinak, sałata czy rukola… Bardzo się cieszę bo uwielbiamy takie zielone liście. Chrupać jak zające. Co w tym złego? Takie liście dają więcej energii, taka kolorowa sałatka da Ci więcej energii jak smażone mięso kurczaka z samymi ziemniakami. Po takim obiedzie – smażonym- dlaczego człowiek za godzinę , dwie jest znowu głodny? No właśnie. Dlatego warto dodać do takiego obiadu kolorową sałatkę. Five minute i gotowe 😉

Sałatki, sałatkami ale jakie mają właściwości – każde warzywo z osobna… Marchewka, szpinak, groszek , bób, czosnek czy szczypiorek.. Ogromne właściwości i mocno działające. Dlatego trzeba uważać. Bo nawet z naturą można przedawkować. Zwłaszcza kiedy ktoś ma słabe serce a nadużywa czosnku. Kobiety w ciąży też powinny uważać. Czosnek tak bardzo popularny a ma bardzo mocne działanie.. Ogórecznik- napary z tej rośliny równie mocno działają… Mięta, melisa, koper… w swoim ogrodzie , pamiętaj są mega mocne. To nie jest zwykła herbatka ze sklepu. A już taka przetworzona, ususzona czy zamrożona jak jest najlepiej równie ma już słabsze właściwości … Tak jak przetwory- pasteryzujemy… ba najpierw gotujemy. Ileż to już , już witamin ucieka nam w powietrze… Mnóstwo. A my i tak dalej robimy to samo. Są inne sposoby by zatrzymać w słoiku to co najlepsze niż gotować i pasteryzować w powyżej 100 stopniach. To równie dobrze można iść do sklepu i kupić gotowce. Gdybyś miała jakieś wątpliwości to znak , żeby poszukać, zagłębić się w te pasteryzację, w ten temat, bo ja już poznałam ten sekret . Istnieje inny proces zatrzymania cennych składników w butelce szklanej czy w słoiku niż gotowanie na całą epę 😉

Za chwilę sezon ruszy pełną parą… Syropy w mniszka już pewno stoją w spiżarniach… Teraz obserwujemy czarnego bza, czarne bzy, Az zakwitną i będzie można nazbierać kwiatów na lemoniady. Dojrzewają truskawki, jagody kamczackie…w lesie pachnie jagodami. Będzie się działo. Tylko żeby znowu mszyce bzu nie zjadły… bo wszystko ogólnie wygląda oki. Zima dała troszkę popalić… i na szczęście zimni ogrodnicy w naszych stronach odpuścili. I tak jak w warzywniaku tak na rabatach bardzo ładnie… Niby z opóźnieniem ale to wszystko się z czasem wyrówna. Bo już widzę po zdjęciach z zeszłego sezonu, że to się wyrównuje. Nie ma co się spieszyć tak samo z podlewaniem. Warzywniak najlepiej podlewać po 19,00 albo nawet po 20,00. Kiedy nie ma palącego słońca. A wszystko będzie rosło jak na drożdżach bo dosłownie nawet też można…Kostka drożdży na konewkę wody. Wymieszać. podlać… Lub zrobić taki odczyn… 2,5 litrów wody i kostka drożdży. Odstawić na kilka tygodni. Taki rozczyn dolewać do konewki z wodą i podlewać rośliny. To faktycznie też będzie rosło jak na drożdżach.

Tak jak o warzywniak tak i o siebie powinniśmy dbać… Dbamy naturalnie. Większość jest za naturą. Ja też. My też. Chemię używasz, wiesz jak działa. Jak pali rośliny jak je niby regeneruje, a tak naprawdę uzależnia. Tak jak nas chemia potrafi uzależnić niestety, przyzwyczajamy się do tabletek, leków… Ale jedno takie pytanie na koniec. Skoro leki na dłuższą metę nie pomagają to po co my je nadal bierzemy ? Może w końcu trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i poszukać innych rozwiązań…. Mieć energię, chęci do działania, poprawić kondycję i podnieść jakość swojego zdrowia… Czasami warto poszukać rozwiązań jakie daje nam natura… Może to będzie coś dla Ciebie , czego szukasz i potrzebujesz na już 😉 ZOBACZ TUTAJ

Jak ja to rozumiem, prosto- chemia potrafi raz, dwa pomóc na to, na drugie zaszkodzić a natura będzie z tym walczyć, normować, wyleczyć i nie zrobi tego raz, dwa. Tak jak ogród nie powstaje na raz dwa… Wszystko wymaga czasu. A tylko chemią potrafi człowiek zadziałać szybko.. Używając randapu, gotowych preparatów… Ale słuchaj… daj i zobacz co się stanie… Na jedno pomoże, na drugie zaszkodzi… I tak jest z tabletkami… Bierzemy na jedno, na drugie szkodzi aż w końcu patrzymy a my mamy całe pudło leków i już sami nie wiemy które kiedy, gdzie , na co… Ja miałam to samo przez jakiś przez, nawet dosyć długi, i za długi czas… Kiedy w końcu człowiek sobie uświadomi , żarówka się zapala i mówi sobie, aha stop . To nie działa.!!! szukamy innych możliwości rozwiązań dla siebie i przy okazji dla rodziny. Bo jak kiedyś ktoś mądry powiedział. Lepiej zadbać 3 lata przed chorobą niż 3 dni przed śmiercią.

Dążmy do tego by poprawić swoją jakość zdrowia. Zadbać i budować swoją odporność nie tylko przez jesień i zimę ale przez lata. Teraz jesteś młoda, młody a jak dbasz o siebie teraz wyjdzie Ci w przyszłości. Zadbaj o swoją przyszłość już dzisiaj. Myślę, że czekanie tu nic nie da. BO warzywniaka nie da się uprawiać cały rok… No jedynie dla brukselki, pora i szpinaku , dla tych warzyw co potrafią przetrwać mrozy. Warzywa, przetwory. Rok, rocznie to samo i co się zmieniło? Czasami przychodzi taki przystanek albo robimy sobie taki przystanek i myślimy co ma sens a co nie. A jak ja mówię . Wszystko jest dla ludzi. Każdy wie co jest dla niego najlepsze. I każdy jest świadom wyborów, podjętych decyzji. A czasami jeden wybór, decyzja i hop . Jesteśmy w innym miejscu, I to każdy z nas doświadcza. Każdy z nas dokonuje wyborów… I to jest właśnie piękne. Róbmy to co robimy świadomie, z miłością i z pasją.

I to by było na tyle. Dziękuję, że dotrwałaś, dotrwałeś do końca… Czasami tak jest, że potrzebujemy wsparcia w jakimś temacie. Mnóstwo jest dzisiaj grup na fb, w socjal mediach. I wiesz radzę, szukaj u praktyków, Teorii znajdziesz wszędzie a wujek Google nie pomoże. W sprawach potrzebny drugi człowiek, z sercem. W różnych sprawach i czasami warto porzucić swoje ego i posłuchać serca nie rozumu 😉

Życzę wspaniałego tygodnia i do usłyszenia. Agata.

Facebook Comments

6 Replies to “Warzywniak”

  1. Bardzo mądrze podchodzisz do uprawy warzyw i masz rację – nie wszystko można wyczytać w sieci i nie zawsze cudze doświadczenia sprawdzają się w naszym ogrodzie. Ja z natury jestem roślinożerna więc chemia odpada, stosuję tylko naturalne sposoby. Warzywa rzeczywiście dopiero ruszyły, cukinie i ogórki długo stały w miejscu i już się martwiłam. Mam już swoją zieleninkę i zajadam do woli. Wspomniałaś o mizunie – uwielbiam ją i dziwi mnie fakt, że jest tak mało popularna. Dziś zbierałam jagody kamczackie, dawno nie było takiego wysypu. Każdy dzień przynosi jakąś niespodziankę – cudownie jest mieć swój ogród. Uściski Agatko!

  2. Dzisiaj zastanawiałam się jakby to było gdybym nie miała ogrodu i oczywiście warzywnika. Uprawiam ogród EKO.
    To wielka przyjemność wyjść zerwać liście sałaty, wyrwać rzodkiewki, ściąć pęczek szczypiorku itd, itd…
    W tym roku poszukiwałam mizuny, jednak nigdzie jej nie spotkałam. W ubiegłym roku dowiedziałam się o niej u Ewusi Jurkiewicz.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    1. Właśnie Ewa wspomniała… Chyba pominęłam… Ale robiąc zakupy u zaufanego od lat już można by powiedzieć natknęłam się na mizune i mnie zainteresowała… Ciekawa byłam czy da sobie radę… Okazuje się że daje sobie radę i to na gorszych glebach i wydaje mi się że nawet teraz posadzona ładnie by wzeszła i rosła. Ściskam cieplutko. Do uslyszonka…

  3. Od trzech lat mam warzywnik z sałatami, szczypiorem, koprem… dyniowate. Uprawa warzyw nie jest trudna i zawsze mnie zachwyca, że z niczego mamy tyle dobrego. Mizunii nie znam, ale widzę, że trudno ją dostać.
    Pozdrowionka zostawiam.:))

    1. Witaj Celinko, chętnie podpowiem gdzie ją dostałam… Wydaje mi się, że nawet teraz jest przecież dobry czas, by ja posiać..Tak jak dosiewa się ogórki, fasole … nie ma przeciwskazań… Tark warzywniak to super sprawa. Jeśli ktoś ma warunki, ciut miejsca chociaż to warto mieć swoje warzywka.Pozdrawiam i zyczę wspaniałego weekendu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *