Pielęgnacja ogrodu.

W dzisiejszym wpisie chciałam podzielić się z Tobą,tematem – pielęgnacja ogrodu. To bardzo ogólnikowe pojęcie. Należy go podzielić na mniejsze tematy. Pielęgnacja ogrodu to nie tylko znaczy dbać,pielęgnować. Ten proces już się rozpoczął. A zaczynamy już wczesną wiosną a nawet już zimą.

Zimą przycinamy drzewka owocowe,krzewy ozdobne,pnącza w tym winorośle. To bardzo ważny zabieg. Nie przycinane po prostu dziczeją,wydają mniej owoców i rosną jak chcą. A nie o to też nam chodzi. Chcemy mieć z tego przecież korzyści. Dla jednego ma to mieć wygląd,zdrowo wyglądać. Dla innego to będzie źródło np. utrzymania. Pierwsze zabiegi mamy już za sobą. Niektóre drzewa,krzewy musimy koniecznie przyciąć po kwitnieniu. Do takich należą np.tawuły czy tawułki. Inne delikatne zabiegi to usuwanie przekwitniętych kwiatów,kopczykowanie.

Można by stwierdzić,że w ogrodzie cały czas jest coś do zrobienia. A na efekty trzeba niestety poczekać. Odpoczywamy kiedy ogród śpi pod białą pierzyną i gdy mocno mrozi. Jedynie co to trzeba dbać o napowietrzenie stawu czy oczka wodnego. Chyba nie chcielibyśmy,żeby nam rybki w stawie zasnęły na zawsze.Prawda ? To jeden z najważniejszych zabiegów. Z wymianą wody w oczku jednak się wstrzymujemy.

Wiosna zawitała kalendarzowo,jednak z wymianą wody trzeba się jeszcze długo powstrzymywać. Jedni czekają do Bożego Ciała jedni robią to o wiele wcześniej. Wszystko zależy od nas, jak każdy stoi z czasem. Dla jednych pójdzie to szybko i sprawnie. Jedni będą potrzebować kilku dni. I takie porządki planują odpowiednio wcześniej.

Pielęgnacja ogrodu a więc wymiana wody w oczku. Całkowita raz w roku,w późniejszym czasie tylko dolewana. I też taka ciepła woda jest bardzo dobra pod rośliny,kwiaty. Wszystko też zależy od ph wody jaką dysponujemy. I jak widać warunki odpowiadają…

Dla takich widoków warto się starać. A rodzinka krokodylków,jak to mówi córcia się z roku na rok powiększa i są bardziej koloraste. U nas żyją i mieszkają sobie w różnych miejscach,zakątkach ogrodu. Jedne w foliaku,jedne w korzeniach ozdobnych. A najwięcej jest ich w niewielkim oczku wodnym. Sprzątanie o to właśnie chodzi. To jest też pielęgnacja ogrodu. Wygrabiamy,usuwamy resztki patyków,liści,które zostawialiśmy jako ochronkę dla roślin. Ale oby nie za wcześnie. Najlepiej takie resztki jest spalić. Z nich nic nie będzie. Wszystko co miały najlepszego wchłonęła ziemia.

U nas liście drzew,zwłaszcza sumaków nie są wyrzucane na kompost. Czasami przycinamy też drzewka ale to nie jest dobre dla kompostu. Sumaki podczas cięcia płaczą a ciecz jaka się z nich wydostaje,nawet z liści jest trująca. Za to kwitnące szyszki sumaków są wspaniałym pożytkiem dla pszczół. Żebyście słyszeli jaka trwa impreza jak sumaki są w pełni kwitnienia. Głośno jak na targu. Ale wcześniej to chrabąszcze grają na skrzypcach. Ukrywają się właśnie gdzieś w sumakach i wieczorami pięknie grają. Jak się okazuje te nasze polskie palmy nie są takie złe. Nie wybredne i wcale,że nieprawda,że pod nimi nic nie urośnie.

Wystrzegali mnie nawet w centrach ogrodniczych. A ja z ciekawości posadziłam pod nimi róże. I mają się bardzo dobrze. Może będzie okazja to podzielę się z Tobą tematem sumaków. Bo to wcale nie taka straszna sprawa. Tym bardziej nie trzeba przy nich nic szczególnego robić i przy tych różach akurat też. Na wiosnę dostają odrobinę obornika i myślę,że to dla nich wystarczające.

Obornik u nas wszędzie. Koński,krowi,króliczy,kurzy,który niestety nie jest taki fajny.Rozumiem,że dostęp do takiego złota jest ograniczony a nawet ciężko zdobyć w większych miastach. Ale i ludzie mieszkający na wsi skuszą się na zakup gotowca. Opinii jest wiele. Minusem jest to,że strasznie pachnie,taki kupiony prosto ze sklepu. Jednak jest to wygoda i zaoszczędzony czas. My akurat z tym mamy więcej zabawy. Nie wszędzie każdy stosuje obornik krowi. I nie robimy tego rok w rok. Bo są też inne rozwiązania by w glebie znalazło się jak najwięcej cennych witamin.

Najpierw oczyszczamy rabaty. I jak się okazuje,bo tak jest. Niespodzianka. Ach jak ja lubię takie niespodziewanki. Nie dojrzane pod gałązkami świerkowymi,startują kwiaty cebulowe i nawet już byliny. Człowiek się cieszy na sam widok. Aż z wrażenia -Ja mówię dzień dobry 😉 Oczyszczamy,oczyszczamy a potem zabieramy się za przycinanie krzewów, tniemy derenie,hortensje, których mam w ogrodzie najwięcej. I wiem ,że jest też wielu fanów tych przepięknych krzewów. Jak tu ich nie lubić.

W ostatniej kolejności przycinamy róże. A zawsze się mówiło,kiedy kwitną forsycje przycinamy róże. Kiedy kwitną krokusy tniemy hortensje i inne krzewy,które tego potrzebują przed kwitnieniem. Tego trzeba pilnować i to bardzo,bardzo,które i kiedy tniemy. Bo możemy się rozczarować. I to jest właśnie pielęgnacja ogrodu– wiemy kiedy i jak. Znamy czas. działamy zgodnie z naturą.

Niektóre krzewy warto zostawić,nie przycinać. Wyglądają wtedy bardziej naturalnie,jak welony,jak takie zwisające warkocze panny młodej. I nie chodzi tutaj o tawułe szarą. A ona to już wogóle,robi wspaniałą robotę i to już niedługo.

Przycinając krzewy zwrócimy uwagę, co dla każdego się liczy-jakość czy ilość? Boimy się cięcia,ale sekatora to się nie boimy. Dlaczego? Bo to my mamy w ręce broń i tym możemy pomóc wyeksponować roślinie,to co ma w sobie najpiękniejsze.

Zieleni mamy wkoło mnóstwo. Bo taki chcieliście mieć ogród prawda? A teraz dajmy podziałać w kwiaty. Nie nawozimy za wcześnie. Zbyt wczesne nawożenie pobudza roślinę,by ruszyła i jest narażona na majowe przymrozki. Warto wtedy jak tylko się da rośliny przykrywać. Zwłaszcza na noc. Skoro ja z chorym kręgosłupem dałam radę,to Ty też dasz. Nie mówię że sama. Bo na pomoc mojego męża zawsze mogę liczyć. A w tamtym czasie,znaczy rok temu nie myślałam,że nawet tak niby prosta czynność a może sprawiać ból. Dziś jest inaczej i jestem z tego mega dumna,że się nie poddałam a podświadomość dla każdego z nas płata figle .Potrafi nieźle nam nakręcić w głowie. Myślałam,wręcz byłam przekonana,że już nigdy nie będę mogła podziałać w ogrodzie. Jak widać wiele się zmieniło.
Najważniejsze to się nie poddawać i szukać rozwiązań. Zadbać też o siebie. Bo bez naszej ingerencji ogród nie stworzy się sam o jakim marzymy. I już zimą zaczęłam zbierać skorupki jaj, resztki po kawie, skórki po bananach…. Nie wymaga to wiele miejsce a takie dodatki w ogrodzie napewno się przydadzą. Skorupki jaj lądują u nas w hostach ,warzywniaku a nawet rzucamy kurom. Dzięki temu jajka,które znoszą są mocniejsze a rzucane w hosty,sprawiają,że ślimakom jest trudno się poruszać. I to działa. Współczuję tym,co mają ogromny problem ze ślimakami. To jak walka z wiatrakami.

Coś niestety musi je przyciągać na wielką skalę i warto poszukać tego głównego składnika czym się żywią najwięcej. Do czego tak lgną jak muchy do lepu i posadzić przeciwieństwo tej rośliny. jak np.mszyce kochają róże…Tak posadźmy nasturcje w pobliżu lub bez czarny w gdzieś tam dalekim zakątku ogrodu.

I zamiast stosować chemiczne,już zapobiegawcze chemikalia na róże,podlewaj gnojówką z bananów,co je wzmocni. Wielu z nas ma króliczki,króliki…Króliczy nawóz jak najbardziej pod różyczki sprawdza się. Róże nie tylko obficiej kwitną ale mają połyskujące liście. Widać ,że są zdrowe,silne i mocne i sobie z atakiem mszycy poradzą. A co do ślimaków. One lubieją wilgotne stanowiska. A my w takich miejscach sadzimy właśnie hosty,funkie i mamy nieproszonych gości. Ja z mojej strony polecam skorupki jaj…jednorazowy zabieg ale w dużej ilości. Bo tak żeby karmić piwem ślimaki, to nie dla mnie. Wiem,że działa,choć to zajecie na dłuższy czas. A co jeżeli tego czasu nie mamy za wiele. Właśnie.

Stosowanie raz w roku obornika pod kwiaty jak najbardziej polecam. Ja stosuje obornik krowi pod hortensje,i inne krzewy. Koński zaś we foliaku. Zbieramy pokrzywę,duże ilości. Zalewamy wodą i mamy po kilku dniach gotowa miksturę pod warzywa i nie tylko. Kwiaty też uwielbiają takie witaminki. Raz w tygodniu serwuje pod kwiaty odpowiednią dawkę na wzmocnienie przede wszystkim. Podlewam byliny, a nawet hortensje. Hortensje to żarłoczne krzewy. Nie dość,że lubią wodę,bardzo lubią wodę to nie odmówią takiego nawożenia. Zbieram też zlewki po kawie,które lądują pod hortensjami.Chyba za bardzo je rozpieściłam. Ale warto dla tych pięknych kwiatów. Fusy po kawie są dobre pod kwiaty kwasolubne .a Ja lubuję się w hortensjach bukietowych…Już zimą zbieram we wiaderku i raz,lub dwa razy w tygodniu podlewam te krzewy. A w zeszłym roku udało się bez ukorzeniacza pozyskać kilka sadzonek.

Bezpośrednio trafiły na jesień do gruntu. Jeśli są mrozoodporne to niech od początku się dostosowują. Oczywiście nie zostały pod gołym niebem bez niczego. Dostały solidne zabezpieczenie. Pod gałązkami świerku,okopczykowane siedzą sobie w ziemi i grzecznie czekają. Skoro jak się widzi,ukorzenia się bezpośrednio patyki w ziemi w ogrodzie i tam czekają do wiosny. Tak też wygląda pielęgnacja ogrodu. Na pozyskiwaniu własnych sadzonek. Z tego to możemy być mega dumni.

Oby ruch się sprawdził,bo działamy jak serducho przede wszystkim podpowiada i nie zawsze z najlepszą wiedzą,doświadczeniem. Robimy,bo jesteśmy ciekawi,wręcz eksperymentujemy. O to też chodzi,o zabawę. By dobrze się bawić i uczyć przy tym. Nie zawsze zdobyta wiedza,której i tak nie zapamiętamy na 100procent zostanie wykorzystana. Gdzieś tam zostania w naszej podświadomości i obudzi się z czasem. To tak jak z pisaniem postu,miałam dzisiaj dwa tematy do wyboru a dlaczego? Bo myślę,że teraz jest ten czas.

Warto się tym dzielić. Zwłaszcza,że to co ja stosuje,nic nas nie kosztuje. I pewno część z Was też to ma. A przy odrobienie cierpliwości to i swój kompost wyprodukujemy czy pozyskamy własną ziemię,najlepszą pod uprawę kwiatów np.jednorocznych. I już mamy zaoszczędzone nie tylko pieniądze,ale i czas,który nie musimy przeznaczyć na wyjazd do marketu czy do centrum ogrodowego. A jaka satysfakcja. O tym też podzielę się w innym artykule. Równie fajna zabawa i nowe doświadczenie. A tak naprawdę niewiele potrzeba składników. Reszta to tylko podlewanie,żeby to pracowało. Dobrze,że już od wczesnej wiosny nie trzeba biegać z wężem czy z konewkami.

Była piękna zima.Teraz mamy garncową pogodę to i wody nie zabraknie. Dosyć sporo napadało. I mieć nadzieję,że i wiosną będą satysfakcjonujące opady. Gdyby jednak tak nie było trzeba pomyśleć do przodu. Skoszona trawa,słoma,kora,szyszki-ograniczają parowanie wody. I przy okazji wzbogacają glebę w składniki odżywcze. I jeszcze jeden plus- my zaoszczędzamy wodę. A jeszcze lepiej,gdy tę lecącą z nieba za darmo złapiemy.

Deszczówka to najlepsze złoto jakie dostajemy za damo.

Tylko niestety często z tego nie korzystamy. Korzystamy z gotowych rozwiązań. To czemu by z tego nie skorzystać żeby mieć gotowe rozwiązanie. Pobierasz,nabierasz,podlewasz… trzy kroki ale najpierw trzeba niestety zainwestować. A każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie,w przystępnej cenie,wielkości,stylu. A jeżeli mówimy już o podlewaniu to wszystko jak zawsze powtarzam zależy od pogody. Cieszymy się kiedy pada deszcz,najlepsze co może się przydarzyć. Prawda.? Niektórzy się nie cieszą,bo nadzwyczajniej w świecie nie maja ogrodu,nie lubią deszczu. I to jest też dodatkowo plus,pielęgnacja ogrodu i dodatkowo nieruszony portfel.hihi

Stosując gnojówkę z pokrzywy mieszam właśnie z deszczówką. Mieszanka wybuchowa,najlepsza dla pomidorów i ogórków,dla całego warzywniaka. Nawet stosowane raz na tydzień takiej mieszanki daje niesamowite rezultaty. Gnojówka z pokrzyw stosowana jako spray na mszyce. Tylko czynność trzeba powtórzyć kilkakrotnie. Ale efekty są. Zatem pielęgnacja to nie tylko pielęgnowanie rabat,pielenie,podlewanie. To także dbanie o każdy element,tak by go gdzieś wykorzystać,wyeksponować,nadać klimatu i uroku. To nie tylko doglądanie roślin ale umiejętność czytania ich potrzeb ( tej umiejętności nabiera się wraz z upływem lat ) I znam już wielu takich co rozmawiają z kwiatami i sama też tak robię.

Ale najważniejsze to jest mieć wsparcie rodziny,zwłaszcza partnera czy partnerki. W pojedynkę można zdziałać wiele,ale warto mieć drugiego pilota 😉 Bo ogród to zbyt ogólnikowe pojecie jako pasja. W ogrodzie może mieć kilkanaście pasji właśnie. A jedną z nich jest -dla mnie wianki i herbatki ziołowe. I bym zapomniała,zioła stosowali nasi przodkowie na różne dolegliwości ale i one mają swoje zastosowanie w walce ze szkodnikami,np.mięta.A kiedyś przecież nie było aptek i marketów,gdzie kupie gotowce. Jak widać teraz można biec i każdy znajdzie coś dla siebie ale czy to faktycznie takie fajne?

Także życzę wspaniałej zabawy w ogrodzie,dużo słonka,dużo zdrowia. I do następnego napisania. Pozdrawiam. Agata

Facebook Comments

16 Replies to “Pielęgnacja ogrodu.”

  1. Bardzo przydatny artykuł. Mam też ogród, ale wciąż się go uczę… Więc będę tu często zaglądać, aby wiedzieć jak najwięcej i nie popełniać błędów 🙂 pozdrawiam 😘

  2. Właśnie dzisiaj cielam hortensje , bo już mają pąki, szkoda, że nie mam krokusów, warto zapamiętać ten trik.
    Widzę, że ogród to największa Twoja pasją.
    Pozdrawiam Cię cieplutko.

    1. Tak Celinko uwielbiam ogród i prace związane z nim. O widzisz, sprint kobieta…Ja jeszcze czekam z cięciem. Pogoda mi nie pasuje na ciachanie hortek.Hihi. Ściskam cieplutko 😉

  3. Witaj Agatko. Fajny przygotowałaś post. Powiem Ci, że ja nie grabię zbytnio na klombach. Pozostawiam liście dla dżownic , które pieczołowicie pracują nad zrobieniem humusu. Wiosną i nie tylko, podsypuję rośliny siarczanem potasu, później bawię się w robienie gnojówek z bananów, drożdży itp. Nie mam obornika gdyż w mojej wsi brakuje krów, koni i nie ma gdzie jajek kupić:) 25 lat temu była to prawdziwa wieś, teraz nie wiem jak to nazwać. Pozdrawiam ciepło i słoneczka życzę.

    1. Witaj kochana.Dziękuję. Tak gnojówka z drożdży,ups zapomniałam…Bo bardzo rzadko stosuje. U nas liście,gałęzie po sumakach a to paskudne liście ,dlatego muszę je sprzątnąć. Świat się zmienił. U nas też pamiętam wieś ,u każdego krowy..Już nie ma tak…niestety. Ściskam Aniu cieplutko 😉

  4. Na wiosnę zawsze jest dużo pracy w ogrodzie…chętnie skorzystam z Twoich rad ! Chociaż z tym obornikiem będzie problem ale myślę że ten granulowany będzie również skuteczny !
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Tak będzie skuteczny napewno. 💪👌 Ma równie dużo witamin i tego co potrzebne dla roślin by rosły silne, zdrowe i wydały owoce czy kwiaty. Udanej zabawy. Pozdrowionka.

    1. Hejka. Cieszę się, że pomogłam… Co do róży w donicy,poczekaj do momentu aż zakwitną forsycje i wtedy możesz przycinać. Ja od kilku lat nie stosuje się do cięcia według odmiany,tnę tak żeby właśnie nie były za wysokie, mniej więcej na równi, żebym widziała co jest za nimi,nie zakrywała inne widoki. Myślę że temat cięcia też poruszę na blogu.😉 Pozdrawiam cieplutko.

  5. Dużo cennych rad i co najważniejsze popartych doświadczeniem. Twoje rośliny Agatko zawsze wyglądają pięknie – masz dobrą rękę, dużą wiedzę i wielkie serce dla roślin.
    Bardzo mi przykro ale jestem zmuszona zrezygnować z wymianki. Mam teraz trudną i skomplikowaną sytuację – czasem tak w życiu bywa. Mam nadzieję, że mi wybaczysz – bardzo, bardzo przepraszam.
    Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

    1. Dziękuję Ewuś za piękne słowa. To dla mnie wiele znaczy. Kochana wszystko będzie dobrze. Napewno się ułoży. Ewuś,mi będzie bardzo miło jak przyjmiesz ode mnie pyrki. Są bardzo zdrowe i chce się z Tobą nimi podzielić. Odezwę się do Ciebie. Ściskam kochana.

      1. Dziękuję Agatko, jesteś kochana:))) Tylko wiesz, musieliśmy dokonać kilku zmian i zlikwidowałam rabatę na której chciałam je posadzić. Teraz już nie mam gdzie:( Jak wiesz u mnie wszędzie kora, to jedyny sposób żeby dwoje emerytów z problemami mogło jakoś zapanować nad wielkim ogrodem – przynajmniej przez jeszcze jakiś czas. Tak więc serdecznie dziękuję za Twoje piękne serce. Całej Twojej rodzince życzę zdrowych i wypełnionych radością Świąt. Wesołego Alleluja!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *