Pielęgnacja oczka wodnego.

Hejka, dzisiaj przychodzę z niecodziennym tematem. Pielęgnacja oczka wodnego to nie codzienne czynności. Pielęgnację każdy może zrozumieć inaczej… Chodzi najczęściej o wymianę wody, wyczyszczenie brzegów z nieproszonych, zielonych gości i wyczyszczenie dna z bagienka, jakie się zrobiło przez dłuższy czas.

Przeważnie wodę w zbiornikach wymienia się po Bożym ciele. Lub nawet w te święto, w ten sam dzień. U każdego jest to różny termin, też zależy od kwitnienia wody, czy taka jest konieczność, bo są ryby, rośliny. I to jest moim zdaniem mit. Bo woda kwitnie poczekaj. Jakoś od wielu lat wymieniamy wodę, kiedy my chcemy a nie kiedy ma być wymieniona. W Boże ciało będzie burza, będzie padać- tak, a my będziemy wodę wymieniać. Haha – chyba ktoś się rozpędził. Czasy się zmieniły, za nas robotę robią wynajęci ludzie a nawet maszyny do tego przystosowane i wody wymieniać nie trzeba a pilnować sprzętu. Wszystko jest dla ludzi. Każdy robi według swojego uznania, jak, kiedy mu się będzie chciało.

Po pierwsze- gdy planujemy wymianę wody w oczku, musi być przede wszystkim pogoda. I trzeba wyłapać rybki, jakie jeszcze w oczku mieszkają… Kiedyś było ich pełno… dostały nowe mieszkanko, większą przestrzeń do pływania i rozmnażania się. Dzisiaj jest tylko kilka, dla popatrzenia, bo są kolorowe i najzwyklejsze. Za to piękne. Ryby nie zawsze były częścią oczka. Stawały się łupem dla dzikich zwierząt… Ale co zrobić . Taka natura. Stary już strach nie za bardzo działa i odstrasza. Ryby, różnorakie żaby, jaszczurki to fajna atrakcja dla dzieci. I same oczko robi robotę. Zwłaszcza kiedy woda wymieniona i można podziwiać co tam na dnie się dzieje. A gdy pogoda. Zakasamy rękawy i działamy 😉

A te nasze dzieciaczki, uwielbiają ryby… Najpierw właśnie trzeba wypompować wodę. Wyobrażacie sobie – kiedyś wiadrami szuflowaliśmy wodę z oczka… To zajmowało kilka godzin… Dzisiaj włączamy pompę i wodę rozlewam na rabatach, do warzywniaka… podlewam co się da. Dodam, że żadnej chemii nie dodajemy do oczka i dlatego też, nie boję się podlewać taką wodą moich kwiatów, czy warzyw… To ciepła, długo ostojała woda, co wleciało to wleciało. Samo złoto do podlewania.. Tak jak złotem , znaczy gnojówką z pokrzyw dzisiaj podlewamy swoje pomidory… Będzie potem ,, a co tak pachnie, a tak – to co Ci śmierdziało 😉 Zgadzasz się ze mną? bo nie powiem na sam koniec, już zapach jaki ulatniał się z oczka nie należał do najprzyjemniejszych… Za to ukazały się żaby – różnorakie… szare, zielone, jakieś tam pokolorowane i wysokoskoczne… Każdy skok żaby , to mój krzyk… Mąż może potwierdzić. Ja panicznie boję się żab, ropuch… ale wleźć wlazłam i zaczęłam oczyszczanie brzegów oczka. Od wymiany do wymiany wody brzegi oczka porastają różne samosiejki sosenek, drzewek lip a nawet dębów… Oczko porasta mech i stąd takie roślinności przy brzegach… a nawet i znalazł się słonecznik samosiejek, gdzie w warzywniaku w tym roku rozsiał się niesamowicie. I taki zostawiamy, bo taki da najlepszy plon…

Koper- tak to samo, gdy się sieje sam , najlepszy… Gdy go zbyt wiele, ogórki trzeba dosadzać… I się z tym zgadzam i tak jest też na odwrót… Gdy ogórków wysyp, kopru brak… Takie przesądy, a się sprawdzają. Choć tak naprawdę to najwięcej zależy od pogody. Jedne warzywa lubią chłód, jedne warzywa lubieją ciepło. I tak samo bym powiedziała, że jedne rybki lubieją paplać się w błotku, jedne rybki lubieją czystą wodę. Dlatego pielęgnacja oczka wodnego raz na jakiś czas musi być. Tak od a do z. I to niekoniecznie właśnie zgodnie z kalendarzem. Gdy pogoda odpowiednia, lżej idą prace, wyrywanie chwastów, pokrzyw, na co tylko natrafimy… A, że nie lubimy w rękawiczkach wyrywać chwaściorów, bo zwyczajnie się nie da wyrwać z korzeniami. No ja tak nie umiem… a chodzić, poprawiać za jakiś czas, nie ma sensu.Podwójna robota… Raz, konkretnie i jak to mówimy spokój na ruski rok. Woda wywędrowała, chwasty pousuwane. Można brać karcher i lecimy dalej…

Karcher dobra sprawa, do mycia oczka sprawdza się idealnie, dotrze tam gdzie człowiek paluchami ciężko… A zdarzało się, że w przeszłości było ciężko. Z biegiem czasu można sobie to wypracować i zamiast całego dnia spędzić na oczku, dosłownie to zajmuje nam to dzisiaj kilka godzin. Może szybciej by szło , gdyby nie mały złodziejaszek karcheru… A, że było cieplutko, trochę synek pochlapał tatuśka dla ochłody. I zabawa przy tym fajna i co najważniejsze – ten czas spędzony z dziećmi. Bo nie tylko można grać w gry , układać puzzle, wystarczy wyjść na ogród i już pomysły same lgną do głowy. Są czynności, które każdego dnia trzeba wykonać kilka razy- narwać trawę dla królików, nakarmić małe kaczuszki, nakarmić kurki. To są czynności, które wchodzą w nawyk. I dzieci chętnie te nawyki wypracowują… na początku może być to niełatwe, ale wyćwiczone staje się przyjemnością a nie obowiązkiem.

I tak samo, cel jaki chcemy osiągnąć – a więc oczko a w nim czysta woda i widok dna… to nasz cel… i wspólnie pracując ten cel osiągniesz. Bo wiesz co będzie tego rezultatem… I tak jest w życiu… Plan, realizacja, cel 😉 i satysfakcja, że się to zrobiło a po drodze pokonało bariery , tak jak w moim przypadku- żaby. Panicznie się ich boję. Co krzyk , to zjawiał się mąż- że potem już mniej się bałam a i też żaby pouciekały na brzeg… Pochowały się w szczelinach i cicho siedziały… do nalewania świeżej wody… Od razu robimy też porządek wkoło oczka. Usuwamy nieproszone trawy, pokrzywy. Robimy przegląd liliowców, budleji i klona… są to rośliny, które są z nami od lat. Wybrałam je ze względu na to, że budleje kiedy kwitną kwiaty nie osypują się do wody, a liliowcom po prostu kwiaty przekwitnięte usuwam, bo to kwiaty jednego dnia…

Zaś druga strona oczka to rząd lilii, dwóch traw pampasowych , gdzie chyba jedna mi zmarzła, niestety. Zobaczymy, poczekamy na rozwój wydarzeń. Wszak trawy późno startują… a tym bardziej, że w naszych stronach mało było ciepłych dni a o nocach już nie wspomnę 😉 Zaś trzeci bok to hortensja bukietowa- limka w towarzystwie tawuł. A w oddali sumaki, w oddali, ponieważ kiedy sumaki zrucają liście, pod koronami wtedy się dzieje. Odkurzacz jest niezbędny… |I ktoś kiedyś powiedział mi, że pod sumakami nic nie urośnie. Tak bo to drzewa lub krzewy bardzo żarłoczne . To prawda. Jednak u nas już kilka ładnych lat rosną, rozkrzewiają się i kwitną róże okrywowe… Dużo też daje oczko w pobliżu. Tworzy się mikroklimat, tak jak przy stawie i rośliny lepiej rosną.

Lilie posadzone przy oczku nie rosną blisko a w takim dole, by kwiaty które będą opadać nie wpadały do wody i złotokap… o zapomniałam o nim, bo jest jeszcze maleńki. Ma dopiero drugi rok , więc na żółty deszcz trochę poczekamy. Deszcz nie deszcz, nie sadzimy właśnie drzewek, kwiatów by wpadały do wody… i tak z wiatrem dużo wpada do wody…Cierpliwość- to w ogrodzie cecha którą ogrodnik powinien mieć, a jeszcze lepiej jak tej cierpliwości się uczy. Bo ogród uczy cierpliwości. Pielęgnacja oczka wodnego też uczy cierpliwości. Póki wszystko urośnie, zarośnie, tak jak mech, by nam zakrył całe oczko między kamieniami… Wymaga to czasu, lat, energii i właśnie cierpliwości. Jesteśmy na jakimś półmetku chyba. Czas pokaże a lata lecą więc tylko nie siedzimy i patrzymy a dosadzamy to czegoś nowego , co przy oczku się właśnie sprawdzi. Wody gdy wyparuje w upalne lata nie wymieniamy tylko dolewamy… A ja taką wodą lubię podlewać kwiaty w pobliżu oczka… Kwiaty solitery czy kwiaty na rabatach, lubię taką wodą podlewać ogórki… Tam gdzie mam bliżej podlewam , wodą ze stawu podlewam krzewy, drzewka , które są bliżej stawu. Powiem, można sobie wyrobić muły a i nie zauważasz kiedy robisz przy takim podlewaniu 10 tysięcy kroków… To przychodzi z łatwością. Bo faktycznie kiedy trzeba iść pobiegać, już tak łatwo nie przychodzi, znajdą się wymówki 😉

Łatwiej przychodzi zrobić coś dla bliskich, do dzieci, dla męża, żony niż dla siebie..Znam to, sama tak miałam, mój mąż tak miał. Dzieci się od nas wiele mogą nauczyć a właściwie to wszystkiego. Więc otoczenie ma znaczenie, i budujemy to razem, bo tu mieszkamy i żyjemy… A jak to będzie w przyszłości dalekiej nie wiem ??? Tak daleko się nie zapędzaliśmy. Mój mąż rzekł żartem- oczko zakopiemy 😉 Jako starsze już małżeństwo nie będziemy skakać po oczku. Gnaty będą nas boleć i co;-) a no zobaczymy. Dbamy o siebie, kto wie, może i jako 80 latkowie będziemy jeszcze skakali po oczku, jeździli na kładach, buszowali, majstrowali… To od nas zależy jak nasze życie się potoczy. Dbajmy o siebie nawzajem, by żyło nam się jak najlepiej, szczęśliwi , w zdrowiu i w dostatku do 100, a może i do 200 lat. 😉 A jako staruszkowie mogli, byśmy mogli usiąść przy oczku wieczorem i posłuchać majowego chrząszcza….

Różnica jest ogromna – kiedy mąż zaczynał budowanie oczka a dziś… Jak zmieniło się zwłaszcza otoczenie. Jak życie się zmieniło, jak zmienilismy się my… Dzisiaj przy oczku stoi stróż- to nie byle kto. To był jakis znak że na tę figurkę 2 lata temu trafiłam, po wypadku …Jak to się mówi, nic nie dzieje się przez przypadek. Nie sądzę. Myślę, że to znak … i zabrałam go do domu. Dzisiaj strzeże oczka , strzeże wody by nikt nie zrobił sobie krzywdy, by się nie utopił. Wiem, że to może wydawać się głupie, ale każdy z nas czasami potrzebuje takiej rzeczy, która będzie nam kogoś bliskiego, kogoś kogo z nami nie ma, będzie nam go przypominać… I ktoś by nie uwierzył, że przez lustro koło oczka, można pmyśleć , że jest drugi zbiornik? Tylko mój brat tak pomyślał. Dzisiaj w tym miejscu stoi latarnia, która nawet zimą włączała się i kręciła światełko wkoło dla zabłąkanych, by znaleźli swoje spokojne, bezpieczne miejsce…

Dobrze, że są wspomnienia, zdjęcia… Woda daje życie, bez wody nie byłoby życia na ziemi. Używaj z głową… zbieraj deszczówkę, nie marnuj wody. Lato zapowiadają bardzo upalne, więc będzie bardzo gorrąco, więc już czas o tym pomyśleć.
A z okazji Dnia Dziecka, życzę Tobie drogi czytelniku ( a jeśli czytasz i nawet jak nie ma dnia dziecka to nic) życzę dużo zdrowia, uśmiechu od ucha do ucha i wielu przygód w życiu 😉 Pozdrawiam. Agata

PS. A jeśli interesuję Cię jak wykonaliśmy swoje oczko wodne!!! Na samej górze kliknij w moje zdjęcie a wyślę Tobie poradnik na meila.

Do usłyszenia.

Facebook Comments

2 Replies to “Pielęgnacja oczka wodnego.”

    1. Witaj kochana. Masz rację jest sporo. Kiedyś jego czyszczenie wymagała sporo czasu… Nawet cały dzień… Dzisiaj są odpowiednie narzędzia i więcej rąk do pomocy, więc zajmuje nam to kilka godzin. Ściskam cieplutko i życzę wspaniałego tygodnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *