Ogród i my ❤️

W jesiennym ogrodzie i o miejscu, gdzie pije poranną kawę.

 Witajcie… Ale ten czas naprawdę szybko leci… Jak ptaki odlatujące do ciepłych krajów… ❤️❤️❤️Niedawno witaliśmy wiosnę a tu już pora na jesienne porządki.gdy tylko pogoda dopisuje działamy w ogrodzie. Jednak najwięcej to zawdzięczam mojemu eM.

Jeszcze nie tak dawno robiłam zdjęcia jak liście zaczęły się przebarwiać, na czerwono, żółto, na pomarańczowo. Dzisiaj już jest inny widok,widok opadających liści…Ale wciąż to cieszy. Większość z nas lubi takie dywany. My też ale przychodzi czas że liście trzeba uprzątnąć.

Zapraszam na krótki filmik…Gdzie to winobluszcz grał główną rolę… https://www.blogger.com/video.g?token=AD6v5dxIL_ZLwKu-1-TWWuDE3NvPDZ2sizL6GGX-lKm6wlhQsW6yPh6ppaf-YsHBfjQbpnglJWfd9p2UpUrwoxPPAg1Nn_rvEAxKlhL2FY7cQtLFTyaWsEVhaGUXroB6H8xkodAGhQle

Dziś praktycznie zostały na nim owoce, które są cennym pożytkiem dla ptaszków. Już widać chmary ptaków, zarówno na nim jak i na ogniku.lubieją też odwiedzać karmnik..gdzie co kilka dni dokładamy jedzonko. Słonecznik lubią najbardziej…

Pokaże Wam najpierw spacer sprzed kilku tygodni. Zdjęcia będą się powtarzać z filmiku. 

Wianki są moją miłością, więc od czasu do czasu coś tam wyplotę.

A dziś wygląda inaczej… Jakbym była w innym miejscu… Wiele się zmieniło… Ba, tak cofnąć się w czasie. Zupełnie inna bajka. 

Sami sobie stworzyliśmy taką bajkę.i jest nam z tym bardzo dobrze. W tych trudnych czasach, ogród to dla nas lekarstwo. Każda chwila w ogrodzie bezcenna. Tym bardziej że słońca coraz mniej, dzień krótszy… Inne pada światło. Zdjęcia tego nie ukazują. Jednak jest różnica. 

Jesienne nasadzenia zawdzięczam mojemu em… Wszystkie świeżo posadzone drzewka się przyjęły. Marzy mi się za parę lat piękny żywopłot z kilku kolorowych drzewek.stworzylam projekt i na efekt trzeba troszkę poczekać. Mam nadzieję że szybko to minie i właśnie tymi drzewkami będziemy się cieszyć jesienią, grujecznikiem pachnącym i złotym, klonem, ambrowcem… I kilkoma innymi. Taki spektakl kolorów. Młode sadzonki a już oko cieszą… 

Może dzieci się nie cieszyły kolorami, zwłaszcza synuś, córcia za to uwielbia czerwienie, ale czym innym, sami zobaczcie. 

Córka uwielbia przyozdabiać drzewka swoimi aparatami jak ja to mówię. Hihi. Jesień musi być kolorowa… Zamiast jabłek wiszą aparatki. Maciej jest taki ciekawski że wszędzie wejdzie, musi zobaczyć… Taras to nowy nabytek… Zrobiony od podstaw przez mojego wspaniałego męża… Niestety przez pandemie stoimy w miejscu… Marzyło mi się zadaszenie. Już nawet mam kupione zasłony… Ale teraz mi to nie przeszkadza. Każdy promyk słońca na tarasie… Kawka poranna, ja opatulona kocem. Bajka. Rano wychodzę i wiem czy to będzie piękny dzień.a tarasowe plany zostawiamy na długie, zimowe wieczory. A uwierzcie ze dzisiaj był piękny dzień… To może świadczyć o jednym…. Przymrozek.!!! 

Co ze zdjęć wnioskujemy??? Plaga biedronek. Pierwszy raz, tu u nas. Nigdy Wczesnieej nie było. Już do nas dotarły. Czarne, różnorakie. Wiemy że to nie nasze… A kysz. Samo przyszło. Samo pójdzie. Jak to mowią. Obchód zrobiony, karmnik, domek,kórnik i wszystko gra. 

Wracając do tarasu. Chcę Wam pokazać kilka zdjęć… Mniej więcej jak powstawał. Więcej zdjęć pokaże Wam w osobnym poście.i gdy już tak taras zostanie skończony na 100%mysle że na ten rok już skończyliśmy… A meble są wodoodporne. Ale i tak będzie trzeba pomyśleć żeby je schować, czy będzie dach, czy parasol… Jak to dalej. Zobaczymy. Oświetlenie mamy bo nie powiem, gdy dzieci śpią, my w kocach wychodzimy posiedzieć, sami. Tak fajnie. Narazie cieszy mnie taki stan. Jest cudnie. Mój em spisał się na medal. Kawał dobrej roboty. Deski były w stanie surowym, trzeba było je wyszlifować,równać.pomalować cały taras… A drzwi też same się nie wstawiły,kłucia było… I uwierzcie ze salon był czysty. Mąż o wszystko zadbał. Prace zorganizować tak że wszyscy byli wciągnięci w robotę. Nawet najmłodszy. Więc myślę że osobny post o tarasie będzie nieco śmieszny. 

A ja dziekuje tym którzy mnie odwiedzają. Zostawiają kilka słów, wogóle dziękuję że jesteście i wytrwaliście do końca postu. Bo nie ukrywam ale to chyba jeden z dłuższych wpisów jaki mi się przytrafił… Oby takich mniej hihi. W podzięce zostawiam Wam ostatnie różyczki… Raczej tak… Ostatnie. 

Zdrówka kochani dla Was i Do usłyszenia wkrótce. Pa

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *