Las blisko nas.

Hejka w ten cudownie zapowiadający się poranek… Weekend nie należał do słonecznych ale nawet pogoda nie popsuje nam planów jakie sobie zaplanowaliśmy. Bo las jest blisko nas. I możesz wierzyć lub nie otoczenie ma ogromne znaczenie.

Te piękne widoki towarzyszyły mi od zawsze, nam od zawsze. Już od dziecka lato spędzone w lesie na jagodach, na grzybach. No i w lesie gdy wyrabiało się drzewo. To są wspomnienia, nie jechało się do lasu odpocząć ale może w jakimś sensie tak, świeże powietrze, widoki, cisza, spokój… Zbierasz jagody i przez te kilka godzin możesz tyle spraw przemyśleć, że wojej. Nie polecam po prostu zakładać słuchawek, słuchać muzyki, zbierać jagody, czy grzyby bo nie usłyszysz nadbiegającego jelenia, dzika czy kto wie czego jeszcze czy wogóle jak ktoś Cię będzie wołał. Tyle Cię ominie.. a Ty ze słuchawkami i na końcu powiesz – ja nie słyszałam, ja nie wiedziałam. Ups

Las jest dookoła nas, tu gdzie mieszkam od ładnych parunastu lat… Kto by pomyślał. Nawet ja bym nie pomyślała. Kiedyś tędy jechaliśmy , bryczką, rodzice opowiadali kto tutaj mieszka. Wielki dom otoczony drzewami, prawie, że nie było widać. Droga ciemna, porośnięta po obu stronach krzaczorami, które po deszczu prawie, że kładły się na drogę… Tak wyglądało to strasznie. I proszę jak ja tu się znalazłam. Daleko od miasta i wsi. I las blisko nas, brzozy , sosny , mnóstwo czeremchy, która rozsiewa się na potęgę. Kiedyś ponasadzali, nie wiedząc co to dokładnie a teraz tego mnóstwo. Pożytek z tego, że ptaki mają co jeść. I dąb, jedyny w okolicy, bo koło domu . Posadzony, miał coś napewno symbolizować- wytrwałość, siłę, być może , dla ludzi tutaj mieszkających. Nie wiem. Bo dębów szukać to u nas ze świecą, dwa na krzyż.

Otoczenie ma znaczenie. W lesie panuje całkiem inny klimat… Kiedy na mieście już wiosna, stopniał śnieg, my jeszcze się topimy… Jak las coś wpuści to tak szybko nie wypuszcza. I tak jest z ludźmi. Chodzisz na spacery do lasu? nie chce się wracać? znam to. Odwiedzają nas znajomi, im też jest ciężko wyjechać. Rozleniwieni, hihi, wypoczęci, bo w lesie można zapomnieć o istniejącym mieście czy wsi. To już mus pojechać do miasta, bo zakupy, bo coś trzeba po prostu kupić, bo brakuje… Życie tutaj inaczej płynie, czy wolniej? Nie powiedziałabym. Bo tutaj mamy swoje małe miasto. z lotniskiem, z przystankiem, placem zabaw, jest targ warzywny i owocowy i domowe spa, i jest kawiarenka i duży telewizor, bezpłatny telewizor, czyli las dookoła nas, jest małe zoo i warsztat u Stasia. Jak o czymś zapomniałam pisz śmiało !!! I to nie jest tak, że ja do miasta nie lubię pojechać. Lubię, bo czasami z lasu też trzeba wyjechać, uciec…

A kiedy masz las blisko, korzystaj z tego. Chodź na spacery, w lesie czeka na Ciebie mnóstwo niespodzianek. Ostatni spacer- zapach jagód, chociaż te wciąż zielone, ptaków cała masa, paproci, mrówek, poobalanych drzew porośniętych grzybami. A to jest nic. To od Ciebie zależy czy otworzysz umysł i serce, wyłączysz na chwile te myśli, które Cię czymś niepokoją, zapomnisz o świecie i podelektujesz się wolnością. A w lesie najbardziej to wychodzi. I warto przytulić się do brzozy. Ja już tak nie muszę, kiedyś to robiłam. Po latach nauczyłam się dostrzegać piękno i wsłuchać się w ten las blisko nas. I ten szum, i te dźwięki, i podpatrywać życie, które tętni w koronach drzew. Mogłabym tak obserwować i obserwować i patrzeć na te zieleń soczystą, zwłaszcza majową i czerwcową. Bije po oczach, jest to zieleń, kolor przyjemny dla oczu. Uspakaja, dodaje energii tej pozytywnej, dzieje się magia. Spacerując rozmawiamy, odwiedzamy mrowisko, stary karmnik dla zwierząt. Dotleniamy się, dzieci biegają. Dotlenieni bardziej wracamy do domu… i za to głodni, bo w lesie no nie najedli się.

Każdy nas spacer kończy się posiłkiem… Latem nie koniecznie w domu. Zaglądamy na targ jak ja to wcześniej napisałam – targ warzywny i owocowy. Bezpłatny dostęp do warzyw i owoców od wiosny do późnej jesieni. Warzywniak zazieleniał- uwielbiam chrupać zieleninkę podczas obchodu. Zajadamy truskawki i jagody prosto z krzaczka. Nie jagody leśne , bo te jeszcze zielone, jagody kamczackie. Jagody mimo, że co niektóre kwaśne, chętnie zjadane. Jak każde owoce – mają mnóstwo witamin. Warto mieć posadzone w ogrodzie. Najlepiej kilka odmian, by się wzajemnie zapylały. U nas mamy 4 odmiany. Co każda to inny smak, kształt i nawet kolor. Można z powodzeniem uprawiać w doniczkach. Jagoda kamczacka nie jest trudna w uprawie. Czy ktoś jagody w lesie przycina ? no nie, i z tymi postępuje podobnie. Przycinam kiedy musze, bo one owocują na pędach dwuletnich. Już teraz wypuściły nowe przyrosty, więc nie obcinamy. Ja wycinam tylko te stare, suche. Krzewy rosną jak chcą ale czasem nie tak jak trzeba, więc robimy podpory. Bo takie leżące mogą zostać po prostu skoszone.

Kiedy pada deszcz jest fajnie. Las potrzebuje wody, a i potrafi go dobrze schować. Porośnięte, nietykane lasy przez człowieka, ciemne, dzikie całkowicie, są najbardziej naturalnym lasem, gdzie panuje właśnie ta dzikość, wilgotność, warunki idealne do życia zwierząt tych w ziemi, na ziemi … gdziekolwiek. Lasy tknięte przez człowieka, wycinki, ciągane drzewa, to wszystko niszczy runo. Jagody giną, grzyby giną i tego coraz mniej. Też to zauważyliśmy. Las dookoła nas, a wiec lata temu brałam koszyk i SZŁAM na grzyby. Dzisiaj muszę wsiąść w auto i pojechać na grzyby. Nie ma już tak fajnie, tak pięknie. Czasami wychodzimy całą rodziną, dla pospacerowania , bierzemy koszyki i po prostu idziemy. Zdarzają się lata, gdzie faktycznie grzyb przy domu. Co dwa, trzy lata. Wysyp grzybów to już inna sprawa. Też co kilka lat…A gdy wysyp, po prostu zbierasz, jesteś po prostu oszołomiony tą ilością grzybów… skupisko , gniazdo jak znajdujesz, nic nie jest w stanie tego zmienić. Zbierasz i po prostu nie zwracasz uwagi na to co dzieje się wkoło. Ale bądź zawsze czujny… My jednego razu trafiliśmy w gęstwinie na żubra… Spacerował, łamał gałęzie. Nie weszliśmy sobie w drogę. On swoje, my swoje i w zgodzie.

A kiedy jesteś w lesie- widzisz poobcinane nóżki grzybów… leżą przy drogach. Ktoś robi to specjalnie? Dlaczego ludzie tak postępują. Jeden drugiemu pokazuje, że nazbierał i nie wchodź do lasu bo ja tam byłem?!!! Liczy się czas, ilość i kasa. Dobrze rozumiem. Szybko zbieraj, wyrywaj, obetniesz po drodze. To nie jest szanowanie lasu. Fakt pieniądz rośnie w lesie. Ale po pieniądze trzeba się schylać a nie wyrywać z korzeniami !!!! Przyroda, natura kiedyś nam się za to odwdzięczy. Nawet nie będziesz wiedzieć kiedy!!! Śmieci wyrzucane do lasu, przy drodze w lesie, zakopywane… Co to się dzieje. Kto to wymyślił. Można by było pisać i pisać. Człowiek mądrzejszy ale nie daje sobie rade z tym. Taka jest prawda, człowiek nie daje sobie z tym rady. Więc jak nie my to przyroda już zrobi z tym porządek. Wszechświat słyszy, natura działa.

Tak jak w swoim własnym ogrodzie, wiesz czego potrzebujesz, jak pielęgnować. Działasz nie czekasz przecież. Dlatego jeśli chodzi o jagody kamczackie. To bzdura, że one same sobie dadzą radę czy borówki amerykańskie, że dadzą sobie radę… Bzdura, że nie trzeba podlewać. Właśnie trzeba, bo one mają płytki system korzeniowy, podlewanie w upalne dni nawet trzy razy dziennie. I podlewanie cały czas, nie, że zakończy się zbiór i już nie trzeba. Dlaczego człowiek upiera się tak bardzo przy tym stwierdzeniu… nawożenie? jest mnóstwo dostępnych preparatów na rynku, w zasięgu naszej ręki bezpłatnych sposobów na zasilenie borówek czy jagód. Te w lesie dadzą radę bo o nie troszczą się lasy, a my musimy zatroszczyć się o to co mamy w ogrodzie. To jedne z krzewów owocowych, które bez naszej pomocy długo nie przetrwają. A myślę, że to nie jest wielki wyczyn, zasilić raz na miesiąc, podlać krzaki, kiedy podlewasz swoje ulubione kwiaty, bo ci na nich zależy. To nie jest duży wysiłek. A nagrodę otrzymasz niesamowitą. Warto, bo kiedy masz swoje jagody, nie musisz jechać na ten prawdziwy targ i płacić za borówkę 20 czy 25 zł za kilo jagód. Proste i logiczne. A zaoszczędzone pieniądze możesz przeznaczyć na coś innego. Bądź świadom tego co robisz i szczery… Nawet siebie nie oszukuj. Siebie samego. Po co ???

I taki oto widok z tarasu… Brzozy, czeremchy i tam dalej w głębi młode, posadzone pomyśleć by to dęby. O proszę… a co wcześniej rosło… Było to miejsce nietykalne. Lecz coś się wydarzyło. Lasy też mogą chorować, i od razu jest cięcie do samej ziemi ścięcie i na spalenie. Takie decyzje o radykalnym cięciu ? nie spodziewałam się. Wpływu nie mamy. Jednak co dzieje się na świecie, to jest jakieś czary mary. Wolę taki telewizor i od czasu do czasu radio… Żeby wiedzieć czy jakaś wojna światowa, kolejna się nie rozpętała czy nadeszła kolejna fala choroby…

Nie jest łatwo też mieszkać , gdzie las dookoła nas. Zimą, jesienią a nawet wiosną czy latem, bo wszystko zależy od pogody bywają wyzwania. Różne , przeróżne. Ale kiedy ma się taką zgraną ekipę dookoła nic nam nie straszne. Uczymy się od siebie, mamy wiele wspólnego. Czego się bać. Strach jest potrzebny a czasami bywa wymówką. Szczerość to podstawa udanego zespołu, związku. Otoczenie- tak ma ogromy wpływ, ale to o d nas zależy czy poddamy się temu wpływowi czy nie. Każdy z nas ma swoją głowę, za kogoś myśleć nie musimy. Poradzić, pomóc owszem, ale tylko wtedy kiedy ta osoba będzie chciała. Nic na siłę.

A kiedy Ci smutno, źle idź na spacer, do brzozy przytul się. Ja Ci nie każę, ale tak jak mówię, mi pomagało, może i Tobie pomoże. Ja tylko polecam. Bo kiedy las blisko nas, całkiem inaczej. Ten kto był, ten wie jak to w lesie jest… I dla tych co nie wiedzą to nie mieszkam w lesie tylko w domku w lesie. To by było na tyle. Dzięki, że wytrwałeś, wytrwałaś do końca. Życzę Ci wspaniałego tygodnia. dużo słonka, ciepełka. Jeśli marzysz o deszczu , życzę Ci tego. Jeśli marzysz o wakacjach, życzę Ci udanych wakacji. A jeśli chcesz coś zmienić dla siebie, u siebie, zrobić coś więcej Zapraszam do kontaktu. Razem coś wymyślimy. Pozdrawiam i do usłyszenia. Agata.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *