Kwiecień plecień.

Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata. I to się sprawdza każdego roku…

Jednak myślimy, że już zima była, odeszła, czas na te przyjemniejsze co dla niektórych widoki. Nie wszyscy przepadamy za zimą, śniegiem, zimnem. Nie wszyscy też przepadają za upałem, nie potrafią coś porobić w ogrodzie, kiedy straszy żar leje się z nieba. Ludzie są różni. Dzisiejszy widok za oknem sprawił, że przykleiliśmy się do okna. Zima wróciła, śnieg tak pięknie oblepił każdą gałązkę, zaścielił ziemię. Widok jak z bajki.
Nie zdążyłam, ba gdzieś tam w kościach czułam, że zima jeszcze powróci. Pogoda strasznie platała figle. Powiedzenie marcowe się sprawdziło… Zima nie chciała tak łatwo się pożegnać i odejść. Gdzieś tam pochowała się w krzakach i uderzała nocą. -5, -3. Czasami na plusie, czasami 0. Aż w końcu jak widać na załączonym obrazku wróciła. Dla jednych to był widok odpychający, odskakiwali od okna… Można, można. Pozdrowienia dla tych osób. Wiosenka jeszcze wróci. I to mogę zagwarantować. Ale kiedy, tego nie powiem. HIHI. Oby w maju nie wróciły jeszcze mrozy i nie spadł śnieg. Tak jak lata temu, bywały i takie wiosny. Ziemniaki marzły ,warzywa marzły. Także moja rada- jak co roku, nie spieszcie się z wysadzaniem warzyw tych bardzo cieplolubnych- ogórków, dyni, pomidorów. Sadzenie wcześniej niczego nie przyśpieszy, a wręcz przeciwnie, np. pomidory w ten sposób się nie hartują, wręcz odwrotnie, dostają szoku i wstrzymuje się wzrost. Tym samym opóźnia kwitnienie i owocowanie. Moje pomidory nawet do foliaka nie trafiają zaraz po 15 maja… Bywało, że dopiero na początku czerwca trafiały pod folię.
Na ten czas posadzony w ogródeczku jest groch, rzodkiewka. To jedne z pierwszych warzyw jakie siejemy bezpośrednio do gruntu by już wcześnie, bo w maju cieszyć się pierwszymi własnymi rzodkieweczkami, bez oznak podjadania, bez zarazy. Tak samo groszek- wcześniej wysiany rośnie zdrowszy, lepiej kwitnie i owocuje. Robię tak od lat. Ze względu na zmiany w pogodzie, noce i dnie nawet letnie bardzo różnią się temperaturą, wilgotnością, i to ma wpływ na plony. Są lata suche, lata mokre, lata gorące i zimne. I nie ma co liczyć na wprost idealne lata. Tym bardziej u nas w lesie. To bardzo się zmienia, ze względu też na coraz mniej drzew w lesie. Tego może tak nie widać ale z roku na rok coraz mniej zielonych drzew wkoło nas a więcej zaoranych pól. Lasy znikają.
Gdy ogród pod białą pierzynką, można poczuć spokój, jednak mrozu nie ma… śniegu nie było a mrozy i tak były. Zabezpieczenie też było i nadal jest. Rabaty poprzykrywane gałązkami świerkowymi. Tylko w cieplutkie dni, słoneczne dni odkrywałam już po trochu…i włala – same kwiaty, znaczy pąki, żonkile pąki, tulipany już też mają pąki… stoją jak w wojsku i czekają na rozkaz. Tak jakoś przyszło do głowy. Bo posadzone takimi kępami w różnych miejscach wyglądają jak wojska. HIHI. I tak działa kwiecień plecień.
I te małe zielska już powyrywane… Były tak fajne, słoneczne dzionki, a co najważniejsze mega cieplutkie, że skorzystaliśmy z pogody i zaczęliśmy pierwsze porządki na rabatach. Ziemia jeszcze niezbyt jest nagrzana… i można wpaść w pułapkę- polatać na boso. Więc biegaliśmy na boso. Pogoda mnie zmyliła. Dałam się nabrać, ale było no tak fajnie. Trawka już tak fajnie zazieleniała, pąki na drzewach, krzewach już prawie pękają, ptaki śpiewają, kwiatki kwitną – dałam się złapać. I gdyby nie osłonka, jaką serwuje mojej rodzinie, już byśmy leżeli po takich wojażach w ogrodzie, leżeli z gorączką w łóżkach. Ale nie, nie… Jak to mówię tylko naturalne jest zdrowe i w naturalny sposób kiedy osłaniamy siebie i swoją rodzinę wiemy, że da się pokonać najgorszego wroga jakim jest choroba. Już pierwszych oznak nie powinniśmy bagatelizować, tylko działać i jak najszybciej je zacząć likwidować, by nie wystąpiły następne objawy… To kwiecień plecień i plany może popsuć.

Kiedyś mówiło się o leczeniu 7 dni, nieleczeniu – tydzień. a może odwrotnie to było. Od kilku lat stosuje naturalne sposoby i będąc nawet w ciąży pozbyłam się przeziębienia w 3 dni. Działając w naturalny sposób,dlaczego ? W ciąży nie wolno brać żadnych tabletek, syropów, stosować inhalacji. Inhalacje tak ale tylko naturalne. Jeśli chciałabyś poznać mój sposób a nawet bym powiedziała, że to jest wielkie odkrycie. Bo jak się okazuje, wszyscy mamy do tego dostęp, każdy może dziś to mieć, zrobić, ale się tego po prostu boją, brzydzą, nie wierzą. Ja praktykuję to od lat i praktykują to dziadki moich dzieci. To właśnie oni dzielą się tą wiedzą z nami i przekazują jak sobie radzić. Zwłaszcza teraz, kiedy pogoda plata figle…kiedy kwiecień plecień bo przeplata… Kiedy jeszcze nawet kurtki nie pochowane. Widzisz nawet ich jeszcze nie pochowałam. dzisiaj wrócą rękawiczki i szaliki do łask. Zobaczymy na jak długo, zobaczymy !!!

Po prognozach długoterminowych można spodziewać się wszystkiego. Ale i ta się nawet zmienia. Jeden dzień ciepły, jeden zimny, inny znów jakiś taki poprzeplatany. W ciągu dnia co chwilę inna pogoda. I tak było wczoraj. Przynajmniej u nas. Lany poniedziałek był lany, zwłaszcza dla ogrodu. Padał deszcz, wiało, padał grad i śnieg… Niesamowita pogoda… Woda jest oczywiście potrzebna. I coś znowu czuję w kościach, że ta prawdziwa wiosna będzie niesamowicie piękna. Wyjątkowa, jak co roku bo budzi się życie na nowo. Ptaszki śpiewają nawet teraz, przylatują do karmnika, wydziobują ziarno. A już tak fajnie dziubały w trawie, w ogrodzie…To Ci kwiecień plecień. Buszowały w poszukiwaniu robaków, pomagały w oczyszczaniu. Mam nadzieję, że nie wydziobały mi nasion. HIhi. Bo często zdarzają się luki. Tak ma być to się tak niech dzieje.
Przekwitły już przebiśniegi, krokusy…kwitną wierzby, kotki, i żółte puchatki. Już latały bąki, motyle. Już było tak wiosennie i niestety. Mam nadzieje, że powrót zimy nie zaszkodzi i owady zdążyły wrócić do swoich kryjówek i przeczekają spokojnie ten czas zimowy jakby. Oby nic im się nie stało. Bez nich nie będzie tak pięknie. Ale widzicie jednak ryby jeszcze w stawie się nie pobudziły. Nie wszystkie. To jakiś jednak znak. Woda równie nie nagrzana i też pewno temu.Taki kwiecień plecień

Takie obawy ma chyba każdy ogrodnik, któremu zależy, żeby w ogrodzie pojawiały się motyle, pszczoły… Są potrzebne i basta jak to mówię. Tam, gdzie chemii będzie ich strasznie mało i plony będą niestety małe. Dlatego gdy rzodkiewkę, którą nie zdążymy skonsumować zostawiam aż zakwitnie…Jak się okazało, kwitnące rzodkiewki przyciągają do warzywniaka masę owadów w tym pszczoły… więc warto ją sadzić w pobliżu szklarni czy foliaka… Jednak zdjęcia brak….

Gdy tylko zakwitnie rzodkiewka obiecuję, podzielę się tym z Tobą 😉 Rok rocznie kwitnie u nas rzodkiewka i to jest bardzo fajny widok, tym bardziej, że dodatek , zwłaszcza dodatki w bieli uwielbiam. A rzodkiewka kwitnie właśnie na biało. Marchewka kwitnie na biało. Jest wiele warzyw, które kwitną na biało i na żółto lecz owoce mają innego koloru. A to Ci niespodzianka. Wcześniej o tym nie myślałam, dlaczego tak jest, kto tak wymyślił ale widocznie natura ma w tym swój udział, no bo ma i nie bez przyczyny są takie kolory a nie inne.

Łatwiej byłoby gdyby np. kwiaty pomidorków były czerwone wtedy z łatwością byśmy już wiedzieli, że owoce też będą czerwone… Ale jest inaczej i owoce się dzielą na kilka kolorów kwiatów i owoców i mają w sobie różne witaminy- zielone owoce mają więcej zielonych witamin, czerwone owoce- więcej czerwonych witamin. Dla jednych zagadka, dla innych normalna rzecz- do tego jedzone o różnej porze roku. Teraz gdy wczesna wiosna, pogoda różna. Dbamy o swoją odporność, tym bardziej teraz, gdy taka sytuacja na świecie. Dbamy, dostarczając organizmowi to co teraz najbardziej potrzebne, wit. c, d, e. i inne, które znajdziemy w owocach i gotowych produktach, tych najmniej przetwarzanych, pasteryzowanych i suplementach, również tych najmniej przetwarzanych. Wszystko mamy na wyciągnięcie ręki a raczej teraz pod białą kołderką. My już zajadamy swój szczypiorek…który wojej ma jakieś 25-26 lat. Nie pamiętam. Wyleciało mi teraz z głowy, czekamy na szczypiorek czosnkowy, który już też śmiało wychodził …

Pogoda wiosenna sprawiła,że wszystko ruszyło. Na szczęście pąki na drzewkach owocowych jeszcze nie zaczęły tak mocno pękać i nie ma mrozu, który naprawdę już narobiłby poważnych szkód. Jak co roku staramy się okrywać nawet drzewka, krzewy owocowe… Bo cóż by niefajnie było nie pojeść znowu czereśni. A i się zdarzało. Człowiek koło tego chodzi a i tak pogoda jest silniejsza. Niestety. Są na to sposoby. My z niektórych nie korzystamy. Chociażby ogniska. To jest dla nas duże ryzyko. Zwłaszcza nocą. Podmuch wiatru i nieszczęście gotowe. Do lasu niedaleko. Trzeba nam zapobiegać w inny, bezpieczniejszy sposób i jak widać sposoby działają…Przykrywamy słomą, gałązkami świerku, stosujemy prześcieradła, koce i owijamy czy kładziemy na rabaty jak się da. Takie to nie jest męczące a jak się serducho cieszy, kiedy nie zapowiadają przymrozków a Ty i tak idziesz przykryć, bo czujesz w kościach, że jednak przymrozi i jak się okazuje- ja do męża często mówię- słuchaj żony swojej 😉 na moje wychodzi, bo w nocy było -5, -7 aha.

A jak to w kwietniu może się zdarzyć, że wszystko może się zdarzyć. Lepiej dmuchać na zimne a już się chciało wyrzucić te wszystkie gałązki świerku. Jednak my kobiety, czuwamy najbardziej hihi. bez urazy dla panów… Bo ja tak według czujnika kości i serducha. Idą w parze. I to nie jest żadne przesilenie wiosenne czy jakieś tam inne, bo się można z takim czymś spotkać. Każdy jest zmęczony zimą, brak słońca tak mocno potrafi nam zaszkodzić, że najmniejszy promyk słońca wpadający przez okno poprawia humor o 100 w górę. A gdy świeci od rana to już wogóle zakasamy rękawy i po pracy ruszamy w ogród. Warzywniak prawie przekopany, rabaty oczyszczone, hortensje i trawy przycięte. A teraz kwitną forsycje- więc, gdy tylko zima ustąpi bierzemy się za róże. Gdy tylko zima ustąpi chowam kurtki, czapki, szaliki i rękawiczki… Tak trzeba zrobić by raz na zawsze pogonić zimę tam skąd przyszła.

I trzeba owszem dbać o siebie, nie tylko wystarczy dobrze się ubrać, czasami na cebulkę. Trzeba też zadbać od środka. Od środka no nie widzimy jak wyglądamy, jak wyglądają nasze narządy. Może i całe szczęście ale jest teraz tyle możliwości by o to zadbać od środka. Bo już nasze lepsze samopoczucie, energia jaką mamy mówi nam wiele. I tego Ci właśnie życzę poświątecznie – lepszego samopoczucia, odporności, samych pogodnych dni, udanej zabawy w ogrodzie. Bo nawet gdy śnieg również świeci słońce. Dbajmy o siebie nawzajem. Szczególnie teraz, gdy kwiecień plecień bo przeplata….

Pozdrawiam. Agata.

Facebook Comments

2 Replies to “Kwiecień plecień.”

  1. Piękna wiosna w bieli:) Agatko, serdeczne, poświąteczne życzenia zdrowia i pomyślności. Aby każdy Twój dzień był cudowny!
    Pozdrawiam ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *