Hortensjowo-liliowy zawrót głowy.

 Witajcie kochani… Nie mogłam  się powstrzymać więc przychodzę do Was z fotkami. Dzisiaj o hortkach. Niby jeszcze tak do końca się nie rozkwitły a ja już chce Wam je pokazać… Jestem nimi oczarowana. To jedne z moich ulubionych kwiatów. W tym roku wyjątkowo o nich piszę, bo w zeszłym roku mi nie kwitły. Nie miałam głowy do nich żeby je pielęgnować, zajmować się nimi… A one są niby nie wymagające ale tu się mylicie. To nie sztuka posadzić i niech sobie rosną.. Hortensje są żarłoczne i są to wodne krzewy więc potrzebują dużo, dużo wody. Przy tych upałach widać jak bardzo jej potrzebują bo wyglądają  wtedy jakby zwiędły…. W tym roku dostało dużo nawozu. Staram się żeby miały non stop mokro w nogach… Może kogoś nie zachwycą ale ja tak długo na nie czekałam że muszę je pokazać. A dobrze wiecie że blog jest dla mnie formą pamiętnika, zimą będzie co wspominać a jak fajnie cofnąć się o kilka lat i popatrzeć na różnice. To dopiero frajda.

Z roku na rok moja kolekcja się powiększa… Już nie kręcą mnie hortensje takie żeby urosly nie wiadomo jakie ogromne… Szukam skromnych odmian, delikatnych, koperkowych, mieszanych z kwiatami płonnymi i płodnymi… 

Moje przynajmniej są żarłoczne krzewy, i później rozkwitają, to że względu na klimat jaki u nas w lesie panuje, jest inaczej jak na wsi czy w miastach i w tym roku najlepiej mają się hortensje posadzone w centralnym cieniu… Te które są na słońcu-Jednak kwiaty ich są mniejsze, delikatniejsze, mięciutkie. Odmiana wims red radzi sobie w pełnym słońcu najlepiej. Jednak ja wszystkie traktuje tak samo….bo lubię je wszystkie przecież i cieszę się ogromnie że w końcu mi zakwitły po takiej przerwie. A wiecie przecież że ja lubię wianki pleść… Zawłaszcza z kwiatów hortensji. 

Zapraszam na spacer do naszej głębi…

Niektóre krzewy zostały przesadzone, kilka lat w jednym miejscu i nie rosły więc chyba im miejsce nie służyło… Jednak ogród to miejsce ciągłych zmian, nic nie jest na stałe. Gdy jedna roślina wypada wiadomo co się robi 🤔🤫😉

Może chcecie jeszcze pospacerować… Mimo uciekającego czasu i upału, a wiemy że hortensje to kwiaty późnego lata, mimo tego u nas wciąż kwitną lilie. To pierwszy rok gdzie tak długo lilie cieszą moje oczy. Również je uwielbiam. Według mnie pasują do każdego ogrodu, dodają tego pazura. A więc kolejne moje ukochane kwiaty. 

Chciałabym pokazać jeszcze odrobinę naszego nieba… Więc już wiecie że mam słabość ogromną do hortensji i Lili… Ogólnie to ja wrażliwa jestem na piękno, zapach, kolory… Więc jeszcze pospaceruje… Bo mam ogromną słabość. 

Upał daje nieźle w kość. Jest duszno, parno. Właśnie spadło kilka kropel deszczu i kilka razy zagrzmiało. I to na tyle. Wczoraj też padało i to ponoć solidnie w sąsiednich wioskach… Tylko my chyba na końcu świata mieszkamy ze nic do nas nie dochodzi, żaden deszcz, porządny a nie powiem by się przydało… Deszczówka już się konczy… A wszystko potrzebuje pić. Więc kochani dbajcie o siebie i swoich najbliższych i dbajcie o swoje ogrody tak jak dotąd dbacie. Wiem że Wam też szkoda więc biegacie pewno każdego wieczora z konewkami, wężami. Znam Was, znam. Mnie nie oszukacie…. U nas nawet najmłodszy pięknie podlewa, pomaga przy zbiorach… Zwłaszcza lubi kopać ziemniaczki i zbierać fasolkę… Ach czego to nasze dzieci nie lubią… Objadać się owocami prosto z krzaczka to dopiero radocha. Pozdrawiam Was gorąco znad mojego, tworzącego się nowego miejsca z widokiem na sad i las. … Ale o tym narazie cichosza🤫🤫🤫pozdrowienia zwłaszcza dla mojego em. Gorące. 💪💞💞💞💖

Paaaa

Facebook Comments

2 Replies to “Hortensjowo-liliowy zawrót głowy.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *